Konspiracyjna produkcja Stenów w okupowanej Warszawie.
Polskie „Steny” z warsztatu z ul. Przyokopowej 27 w Warszawie
Na ul. Przyokopowej 27 w lokalu nr 16 od 1942 r. Feliks Stępniewski zajmował lokal prowadząc
warsztat i zakład spawalniczy zajmujący się wytwórnią rowerowych wózków transportowych, czyli ryksz. Jesienią 1943 r. Stępniewski powiadomił administratora budynku Andrzeja Samborskiego, że wraz z Tadeuszem Sikorskim zawiązują spółkę i rozwijają produkcję rowerów. Działalność ta stanowiła idealną przykrywkę do konspiracyjnej produkcji pistoletów maszynowych Sten.
Po wykonaniu prototypu i przystrzelaniu go podjęto się wykonania pierwszej serii 10
egzemplarzy. Po zakończeniu produkcji pierwszych sztuk, zakupiono niezbędne materiały do
produkcji w postaci wiertarek, prasy oraz wykrojników. Rysunki niezbędnego oporządzenia wykonali Witold Korzeniowski i Tadeusz Sikorski. Narzędzia natomiast sporządzone zostały
w MZK w zajezdni w warsztatach przy ul. Młynarskiej 2. Następnie zapoczątkowano produkcje części w trybie zamówień kooperacyjnych oraz we własnym warsztacie przy ul. Przyokopowej.
Przy terenie warsztatu urządzono podręczny skład materiałów zwożąc np. beczki po benzynie,
które spawano dla Niemców. Po przeciwnej stronie zaaranżowano złomowisko metali dla hut.
Produkcja nie toczyła się regularnie i rutynowo. W zależności od możliwości pozyskiwania
materiałów czasem trwała 8-12 godzin, czasem cały dzień, czasem trzeba było robić przerwę. Gotowe Steny odstawiane były bez magazynków, których nie wytwarzano w warsztacie. Po odbiór peemów z bazy przy ul. Madalińskiego przyjeżdżał śmieciarką por. „Tadeusz”, gdzie pod śmieci ładowano Steny.
W zakładzie przy ul. Przyokopowej 27 w Warszawie wykonano i zebrano części do dalszych 100
stenów, z których zmontowano i przystrzelano 50 sztuk przed 12 czerwca. Według niektórych danych dorobek konspiracyjnej fabryki miał wynieść 65 gotowych peemów. Przyjmiemy umowny wskaźnik produkcyjny zgodnie z publikacją Kazimierza Satory i podamy, że wykonanych zostało tu 35 kompletnych Stenów.
Polskie „Steny” z Zamku Królewskiego
Stefan Jakubowski „Mir” w okresie okupacji wiosną 1942 r. otworzył w Warszawie zakład
galanterii metalowej, który przylegał do północnego skrzydła Zamku Królewskiego na parterze.
Właściciel, który przed wojną skończył szkołę mechaników samolotowych, później pracował jako ślusarz i narzędziowiec. Już w niedalekiej przyszłości, warsztat rozpoczął nową konspiracyjną produkcję. U schyłku 1942 r. z Jakubowskim, który był żołnierzem podziemia AK kontakt nawiązał Major AK „Szary” przedstawiając mu propozycję rozpoczęcia produkcji peemów „Sten” na co Jakubowski przystał bez wahania.
Zaczęły się przygotowania do produkcji. Po otrzymaniu wzorcowego, brytyjskiego peema zaczęto przygotowywać rysunki techniczne oraz organizować materiały potrzebne do produkcji. Lufy i trzony zamkowe „Mir” miał otrzymywać za pośrednictwem łączniczki z Suchedniowa
z Zakładu Tańskich. Wydaje się to wątpliwe, gdyż Suchedniów rozwinął produkcję dopiero latem 1943 r. Inż. Tadeusz Czerniewski „Korebko” zaprzecza, aby dostarczał lufy do Zamku Królewskiego, a w kontaktach z warsztatem z Zamku nigdy nie posługiwał się łączniczkami. Realnie nie udało się ustalić kto był dostawcą luf dla warsztatu. Warsztat Jakubowskiego mógł wykonywać jedynie szablony do wycinania, wiercenia i dopasowywania prowadzideł dźwigni zamka oraz magazynków. Nie mógł on jednak zapewnić końcowej produkcji broni. Wobec tego zaistniała konieczność kooperacji z innymi warsztatami. Rury wykorzystywane do komór zamkowych i profile do magazynków wykonywano w fabryce rur u Mińkiewicza przy ul. Jagiellońskiej. Magazynki natomiast wyrabiał warsztat ślusarski Leona Traberta przy ul. Twardej, a sprężyny do nich pozyskiwano z warsztatu przy ul. Miedzianej.
Zmontowane „Steny” przystrzeliwano początkowo w lasach w rejonie Pustelnika. Jednakże, aby
zminimalizować ryzyko wpadki „Szary” polecił urządzić strzelnice na miejscu w podziemiach
warsztatu. Skutecznie wygłuszono pomieszczenie, a odgłosy strzałów nie przedostawały się ani do pomieszczeń sąsiednich ani na dziedziniec zamku.
W kwietniu 1944 r. zdarzyła się wsypa a zakład produkcyjny został ewakuowany i zlikwidowany.
Przy skąpych danych co do dorobku jako umowny wskaźnik wytwórstwa peemów w warsztacie przy Zamku Królewskim przyjmuje się 20 „Stenów”. Przy tym trzeba zauważyć, że lufy oraz trzony zamkowe do zmontowanych peemów pochodziły od nieustalonego producenta
z zewnątrz.
Polskie „Steny” z fabryki przy Al. Jerozolimskich 67
i montowni przy Al. Jerozolimskich. 34 w Warszawie
Produkcje peemów rozpoczęto w Fabryce Sprzętu Spawalniczego w Al. Jerozolimskich 67 gdzie
młody Jerzy Dubak pracował razem ze swoim ojcem. Pod koniec lipca 1943 r. do fabryki przybył
około 25 letni mężczyzna, który przyniósł kilka detali i poprosił o wykonanie „fuchy”. Po pewnym
czasie okazało się, że chodzi o wyrób pistoletu maszynowego wzorowanego na „Stenie”. Tym
sposobem rozpoczęła się współpraca Jerzego ze zleceniodawcą fuchy, którym okazał się Tadeusz Śliwiński „Rumun”.
Dogadano się, że „Rumun” będzie przynosił kolejno różne oryginalne części lub szkice detali
potrzebnych do produkcji peemu, a Dubak będzie wykonywał sam lub organizował przez zaufanych ludzi wykonawstwo niektórych elementów. W końcu sierpnia 1943 r. do wytworzenia kompletnego peemu brakowało tylko luf, gniazd magazynka, jego sprężyn oraz metalowych kolb. Dodatkowym problemem stał się również brak miejsca, do którego można by było przenieść gotowe części oraz zmontować całego „Stena”. Po zażegnaniu kilku problemów,
w tym również tych finansowych udało się wynająć trzy małe izby nad stajniami przy ul. Puławskiej, gdzie urządzono montownie ściągając do niej wytwornicę acetylenu, butle z tlenem, komplet palników i reduktor do spawania, kuźnie ręczną, kowadło, wiertarkę, szlifierkę oraz imadła. Po pewnym czasie wykańczanie i montaż części dobiegły końca.
Niedługo później, przez zbieg nieszczęśliwych wydarzeń, doszło do utraty montowni, lecz dzięki pomocy ojca Jerzego udało się zaadaptować jego warsztat do prac montażowych.
W połowie września 1943 r. dwa gotowe, lecz niekompletne „steny” (z jedną lufą i sprężyną powrotną oraz bez magazynka) przekazane zostały do przystrzelania oraz oceny. Niestety,
z powodu kilku wad niemożliwych przez konstruktorów do naprawienia zostały one uproszczone o rezygnacje z przełącznika ognia z ciągłego na pojedynczy. Podjęto decyzję wytworzenia pięciu gotowych peemów, do których w połowie października 1943 r. zaczęły napływać części. Kolejne 10 egzemplarzy było już w planach, tym bardziej że warsztat został wyposażony we własną gwinciarkę. Zanim partia 10 peemów opuściła montownie, pierwsza lufa została nagwintowana. W połowie grudnia 1943 r. wytwórcy przekazali „górze” drugą piątkę
i dodatkowo cztery zaległe lufy do pierwszej partii peemów. Niebawem bilans wytworzonych
i przekazanych egzemplarzy zwiększył się do 17 sztuk po czym nastąpiła dłuższa przerwa
w produkcji.
W styczniu 1944 r. udało się sprzedać w dość korzystnych cenach pięć gotowych „Stenów” pewnej organizacji. W połowie lutego bieżącego roku ekipa wróciła do pracy w montowni
a kooperanci wznowili produkcje części do 15 peemów, a w połowie marca udało się wytworzyć już 5 z nich. Do końca maja przekazano „Zośce” resztę 10 z 15 egzemplarzy, zwanych
w konspiracyjnej gwarze „rozpylaczy”.
W tym czasie nastąpiła również zmiana w organizacji produkcji, gdzie Tadeusz Śliwiński
„Rumun” wycofał się z procesu produkcji, a opiekę nad wytwórnią przejęło dowództwo batalionu „Zośka”. Kolejne 10 sztuk odebrano w połowie czerwca, a po zmontowaniu następnych pięciu łączna produkcja montowni wynosiła 47 sztuk „Stenów”. Chwile przed wybuchem powstania rozpoczęto produkcje magazynków, których udało się wytworzyć zaledwie 5 sztuk. Kazimierz Satora w swojej książce przyjmuje jako umowny wskaźnik liczbę wyprodukowanych 35 „Stenów”.
Polskie „Steny i lufy do peemów z warsztatu przy ul. Leszno 18 w Warszawie
Teofil Czajkowski „Aleksy” od początku wojny prowadził szkolenie zawodowe dla młodzieży
w wieku szkoły średniej. Pracował on na warsztatach a swoje miejsce pracy wykorzystywał do
naprawy broni, produkcji środków walki i naprawy części. Po zaprzysiężeniu w 1941 r. w ZWZ
wykonywał on dla konspiracji wiele rodzajów oprzyrządowania do min i materiałów wybuchowych.
Jesienią 1942 r., gdy „Aleksy” został wprowadzony do Szefostwa Produkcji Konspiracyjnej
do referatu broni, stanął przed nim problem luf do „Visów” oraz „Stenów”. Czajkowski dostał polecenie wykonania urządzenia do bruzdowania luf, którego zdolność do demontażu będzie się mieściła w granicach jednej minuty. Po wielu konsultacjach i kilku nieudanych próbach, przy pomocy inżyniera Ryszarda Białostockiego „Robert” opracowano projekt, wykonano urządzenie i rozpoczęto bruzdowanie luf. Prace od wiosny do lipca 1943 r. prowadzono przez większość czasu przy rogu ulic Grochowskiej i Terespolskiej w głębokiej suterenie wytypowanej do produkcji luf przeznaczonych do „Visów”. Tu też udało się wykonać ich pierwszą niemałą partię blisko 200 egzemplarzy.
Pierwsze próby gwintowania luf do „Visów” Czajkowski prowadził w swoim warsztacie przy
Krochmalnej, a dopiero później na Grochowskiej. Eksperymenty i doświadczenie trwały blisko rok, zanim jesienią 1943 r., już na Leszno 18, w urządzonym warsztacie zadowalająco opanowano i rozwinięto sposób wykonywania gwintowanych luf do pistoletów i peemów.

wspólnym udziale Ryszarda Białostockiego.
Ciekawostką jest to, że gwinty w lufach od Czajkowskiego były w przeciwieństwie
do fabrycznych gwintów lewoskrętne, gdyż posługiwano się rozwiertakiem naciętym lewostronnie, powszechnie stosowanym w przemyśle. Lufy gwintowane w ten sposób
w „Visach” „Stenach” i „Błyskawicach” okazało się staranniejsze niż w lufach ze zrzutów brytyjskich ze względu na mniejszy rozrzut przy strzelaniu i większą trwałość
Przepychacze do wykonywania gwintów produkowano w fabryce sprawdzianów przy
ul. Duchnickiej, a prefabrykaty luf peemów dostarczano na Leszno już po obróbce wstępnej.
Większość prac wykonywane było jawnie przez różne warsztaty, w tym ten na Krochmalnej. Ostatnią partię detali w liczbie około 2000 sztuk wykonano w fabryce „Moc” przy ul. Wolskiej 121. Jako materiał na lufy do „Visów” najpierw wykorzystywano odkuwki z fabryki karabinów na Woli, później natomiast od handlarzy stalą na Chmielnej kupowano stal stopową do luf. Wykończone już lufy do „Visów” i peemów pracownicy Leszna 18 dostarczali na Plac Grzybowski i ulicę Elektoralną, gdzie w dalszą drogę wędrowały one w pewnej liczbie do Krakowa oraz do montażu „Błyskawic” w Warszawie.
Okres pełnego rozwoju montowni rozpoczął się jesienią 1943 r. Jako zakład produkcyjny dla
Niemców, warsztat pracował na dwie zmiany. Ta dzienna wyrabiała normy produkcyjne na legalnie zlecone wyroby, nocna natomiast dokładała sił wyrabiając broń dla ruchu oporu.
W ośmiu pomieszczeniach na parterze pracowały maszyny skrawające, w piwnicy natomiast znajdowała się hartownia i oksydownia. Poniżej piwnicy znajdował się magazyn części oraz strzelnica. Lufy transportowane były przejściami piwnicznymi z warsztatu Czajkowskiego do małego warsztatu elektromechanicznego obok. Stamtąd gotowe lufy były przeważnie wywożone dorożkami do kwiaciarni przy ul. Orlej. 13 i dystrybuowane dalej.
Koszt wykonania jednej lufy wyceniony był zaledwie na 200 zł. Tych do „Visów” udało się
wyprodukować około 700 sztuk z czego 200 na Grochowskiej. Tych do peemów udało się wytworzyć zdecydowanie więcej. Do punktów kontaktowych i montażu z warsztatu przekazano około 8500 sztuk, gdzie po wybuchu powstania w fabryce zostało dodatkowe 4000 gotowych sztuk. Luf niegwintowanych, w stadium obróbki i nieoksydowanych zalegało dodatkowe 500 sztuk. Razem daje to niesamowitą ilość 13000 sztuk luf do pistoletów i peemów.
Przypuszczalnie od początku 1944 r. uruchomiono przy Lesznie 18 również montownie „Stenów”. Podczas Powstania Warszawskiego również były tam one wytwarzane. Szacuje się, że łącznie na Lesznie wpłynęły części do około 200 peemów.
Zestawy części do „Stenów” z firmy „Widan” z ul. Brukowej 25
w Warszawie
Firma Widan, którą założył w czasie wojny inżynier-technolog Witold Daniszewski, który przed
okupacją pracował jako dyrektor fabryki obrabiarek w Rzeszowie, zajmowała się wytwarzaniem piast rowerowych typu torpedo. Po wprowadzeniu przez Niemców reglamentacji na części rowerowe firma musiała przebranżowić się na inne, dorywcze prace produkcyjne. Jesienią 1943 r. Referat Broni Szefostwa Produkcji Konspiracyjnej zaproponował Daniszewskiemu produkcje części i zespołów do pistoletu maszynowego Sten.
Inżynier Daniszewski „Daniłko” wybrał do produkcji te części, które mieściły się
w możliwościach technicznych jego zakładu. Nie wytwarzał luf, magazynków, kolb oraz sprężyn.
Zespół produkcyjny liczył 16 osób, w większości składający się ze ślusarzy oraz techników. Transport poszczególnych detali, lub przerzuty gotowych już po częściowym montażu części odbywał się z obstawą uzbrojonych konspiratorów AK.
Daniszewski uważa, że do wybuchu powstania do magazynów AK zostało dostarczonych przez
zakład 500 kompletnych zespołów do „Stenów”. Porównując, ile gotowych peemów złożonych
z części pozyskanych z nieznanych warsztatów wyszło z zakładów Teofila Czajkowskiego, można przyjąć, że warsztat „Widan” przy Brukowej 25 wykonał i przekazał co najmniej 260 zestawów do „Stenów”
Polskie „Steny” z warsztatów plutonu 686 na warszawskim Grochowie
Na wiosnę 1942 r. ppor. Roman Sitkowski „Wiktor” będący dowódcą plutonu 686 zdał sobie
sprawę, że w zakresie uzbrojenia sytuacja oddziałów jest nienajlepsza. Po głowie zaczęła chodzić mu możliwość próby podjęcia konspiracyjnej produkcji broni palnej. We wrześniu spotkał się on ze znajomym inżynierem zakonspirowanym w Kedywie i uzyskał odbitki oraz zrzutowego „Stena”. We wrześniu nastąpiły przygotowania do produkcji, tak aby na wiosnę
w warsztacie przy ulicy Grochowskiej 138 móc rozpocząć produkcję części do „Stenów”.
Mózgiem technicznym produkcji był Bogumił Jaszkowski „Jarek”. Opracował on całość
dokumentacji technicznej oraz wykonał wszystkie przyrządy, szablony, piece hartownicze,
przeciągarkę do luf oraz przyrządy do przeciągania rur. Po rozwinięciu się produkcji, detale peemu wytwarzane w innych placówkach dostarczano na Grochowską, gdzie je dopasowywano, składano i sprawdzano.
W czerwcu 1943 r. u Wiktora Pioruńskiego „Władka” odbyło się spotkanie ekipy produkcyjnej
z komendantem obwodu ppłk. „Hańczą”. Zaprezentowano mu wynik produkcji w postaci 14
„Stenów” czekających na lufy. Dysponując jedną lufą z Radomia można było sprawdzić działanie
techniczne peemów. Komendant zachwycony i mocno popierający takie działania obiecał pomoc finansową i kazał zwiększyć produkcje.
Na całość wytwórstwa „Stenów” w plutonie 686 składa się działalność wielu miejsc
i warsztatów co utrudniało konspirację. Magazyn gotowych peemów znajdował się u „Władka” oraz w sklepach w jego pobliżu. Po rozwinięciu się produkcji „Steny” wyrabiane były partiami po 25 sztuk. Niestety trzeba było ukrywać produkcje przed dowództwem w obawie
o zarekwirowanie nadwyżki. Zdarzało się też przehandlowywać peemy za amunicje.
Dorobek produkcyjny plutonu 686 na Grochowie umownie szacuje się na 170 „Stenów”.

