Brass Goblin Cup #1, zawody IPSC w Maryninie, które naprawdę warto było strzelić
Pistol/PCC L1 IPSC Brass Goblin Cup #1 na strzelnicy Bellona Marynino
W niedzielę 12 kwietnia miałem przyjemność wziąć udział w zawodach Pistol/PCC L1 IPSC Brass Goblin Cup #1, które odbyły się na strzelnicy Bellona Marynino w Maryninie. Była to druga część dwudniowego wydarzenia rozgrywanego 11 i 12 kwietnia. Już po samej frekwencji było widać, że mówimy o jednej z ciekawszych imprez początku sezonu. Na całe zawody zapisało się 109 osób, a ostatecznie wystartowały 104.

Organizatorem wydarzenia był Piotr, znany w środowisku jako Brass Goblin, uznany
w środowisku instruktor strzelectwa dynamicznego związany także ze sklepem brassgoblin.pl. Jak udało mi się ustalić bezpośrednio u organizatora, były to największe zawody, jakie udało się im do tej pory zorganizować. W ciągu dwóch dni ponad stu zawodników rywalizowało na 12 torach, oddając minimum 220 strzałów. Już sam ten wynik pokazuje skalę przedsięwzięcia
i dobrze tłumaczy, skąd tak duże zainteresowanie tą imprezą.
Zawody IPSC w Maryninie, 12 torów i sensowny poziom trudności
Podczas niedzielnego Brass Goblin Cup #1 zawodnicy mieli do pokonania 12 torów strzeleckich. W rywalizacji znalazły się klasy pistoletowe Production, Production Optics, Standard, Optics
i Open, a także PCC. Ja wystartowałem w klasie Production z pistoletem CZ Shadow 2 w kalibrze 9×19.
Z mojej perspektywy bardzo dobrze wypadł sam projekt zawodów. Tory nie były przesadnie ciężkie, ale jednocześnie nie były banalne. Nie było tu niepotrzebnego przekombinowania ani prób sztucznego utrudniania wszystkiego na siłę. To był dobrze przemyślany zestaw torów, który pozwalał po prostu strzelać, ale przy okazji uczciwie sprawdzał cały przekrój umiejętności. Była dynamika, było planowanie, była praca na czas i były takie elementy, które szybko pokazywały, nad czym trzeba dalej pracować.
Najbardziej odczuwalne były dla mnie momenty wymagające strzelania z jednej ręki oraz tor
z kiwakiem. To właśnie takie detale sprawiają, że zawody IPSC nie są wyłącznie przyjemnym przebiegnięciem przez kolejne stanowiska, ale stają się realnym sprawdzianem techniki, tempa
i kontroli.
Brass Goblin Cup , dobre zawody zarówno dla początkujących, jak i bardziej obytego zawodnika
Jedną z największych zalet tych zawodów było to, że Brass Goblin Cup #1 okazał się wydarzeniem naprawdę dostępnym dla szerokiego grona zawodników. Osoby początkujące mogły potraktować ten start jako bardzo dobre wejście w strzelectwo dynamiczne IPSC, natomiast bardziej doświadczeni zawodnicy mieli przestrzeń do walki o czołowe miejsca
i sprawdzenia własnego tempa na sensownie zbudowanych torach.
To duży plus, bo nie każda impreza musi być skrajnie techniczna i trudna, żeby była wartościowa. Czasem dużo więcej daje start, który jest przejrzysty, dobrze zorganizowany
i oparty na torach, które nie odstraszają mniej doświadczonych zawodników, ale jednocześnie nie nudzą tych, którzy już regularnie startują. Podczas Tego wydarzenia balans był bardzo dobrze wyczuwalny.

Organizacja i sędziowanie na bardzo wysokim poziomie
Jeżeli miałbym wskazać jeden z najmocniejszych punktów tej imprezy, byłaby to właśnie organizacja. Sędziowanie stało na bardzo wysokim poziomie, podobnie jak cały przebieg zawodów. W niedzielę strzelanie rozpoczęliśmy o 10:00, a komplet 12 torów udało się zakończyć około 14:40. Co ważne, zapas czasu był przewidziany aż do 16:00, więc całość została przeprowadzona sprawnie, bez chaosu i bez niepotrzebnych przestojów.
Przy takiej skali zawodów ma to naprawdę duże znaczenie. Dobra organizacja nie sprowadza się tylko do rozpiski i harmonogramu. To także kontakt z organizatorem, płynność przejść, tempo pracy sędziów, brak zamieszania i poczucie, że cały dzień jest dobrze poukładany. Tutaj było to wyraźnie odczuwalne co jak najbardziej działa na korzyść całego wydarzenia.

Atmosfera, która zachęca do kolejnych startów
Brass Goblin Cup #1 bardzo dobrze wypadł także pod względem atmosfery. Było koleżeńsko, sportowo i bez niepotrzebnego kija w tyłku. Jednocześnie poziom rywalizacji był wysoki, więc nie była to luźna impreza pozbawiona sportowego charakteru. Dało się wyczuć, że zawodnicy przyjechali tam po konkretny start, ale w formule, która pozostawała przyjazna i otwarta.
Właśnie taka atmosfera sprawia, że zawody IPSC zostają w pamięci. Z jednej strony jest rywalizacja, analiza błędów i presja czasu, z drugiej środowisko ludzi, którzy po prostu lubią to robić i chcą wracać na kolejne starty.
Mój start w klasie Production i najważniejsze wnioski po zawodach
Jeśli chodzi o mój własny wynik, po zakończeniu zawodów byłem zadowolony, chociaż po chwili przyszła też refleksja, że w klasyfikacji mogło być dużo lepiej. Najbardziej zabolało mnie nieostrzelanie jednej z tarcz na torze. Poza tym bardzo wyraźnie zobaczyłem u siebie braki
w szybkości, zarówno w poruszaniu się po torach, jak i w samym prowadzeniu ognia.
W praktyce właśnie za to cenię takie starty. Zawody bardzo szybko weryfikują wszystko to, co na treningu potrafi wyglądać lepiej niż w realnym przebiegu. Po takim dniu dużo łatwiej ocenić, które elementy działają, a które wymagają poprawy.
Po Brass Goblin Cup #1 mam bardzo jasne wnioski. Trzeba dorzucić więcej treningu na sucho, jeszcze mocniej skupić się na celności i poświęcić więcej uwagi planowaniu torów przed sygnałem startowym. Takie rzeczy procentują najmocniej, nawet wtedy, gdy same tory nie wydają się bardzo trudne.
Brass Goblin i KS COVER chcą budować mocny cykl zawodów IPSC w centrum Polski
Bardzo ciekawie wygląda także to, co ma wydarzyć się dalej. Jak przekazał organizator, Brass Goblin wspólnie z KS COVER planują jeszcze pięć kolejnych edycji tego cyklu. Najbliższa ma odbyć się 16 i 17 maja 2026 roku. Kolejne terminy wyznaczono na 13 czerwca, 18 i 19 lipca, 22
i 23 sierpnia oraz 19 i 20 września.

To ważna informacja nie tylko dla osób, które były już w Maryninie, ale też dla tych, którzy dopiero szukają miejsca na swoje pierwsze starty w IPSC. Zamysł jest jasny, ma powstać cykl zawodów w centrum Polski, który będzie odpowiadał na rosnące zainteresowanie strzelectwem dynamicznym. Po tej pierwszej edycji widać, że nie jest to tylko deklaracja, ale projekt, który ma naprawdę duży potencjał.
Brass Goblin Cup w Maryninie, zawody, na które warto zwrócić uwagę
Brass Goblin Cup #1 zostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. To były zawody IPSC zrobione z głową, dobrze zorganizowane, przyjazne dla zawodników i oparte na torach, które dawały sporo frajdy, a jednocześnie uczciwie sprawdzały umiejętności. Dla mnie był to udany start, ale też cenna lekcja na kolejne treningi.

Jedną z największych zalet tych zawodów było to, że Brass Goblin Cup #1 okazał się wydarzeniem naprawdę dostępnym dla szerokiego grona zawodników. Osoby początkujące mogły potraktować ten start jako bardzo dobre wejście w strzelectwo dynamiczne IPSC, natomiast bardziej doświadczeni zawodnicy mieli przestrzeń do walki o czołowe miejsca i sprawdzenia własnego tempa na sensownie zbudowanych torach. Co ważne, ktoś, kto nie chciał od razu mierzyć się z pełnym meczem obejmującym 12 torów, mógł zapisać się na sobotę i strzelić 6 torów. To bardzo dobry ukłon w stronę osób, które dopiero zaczynają, chcą oswoić się z atmosferą zawodów i zobaczyć, jak wygląda taki start w praktyce, bez konieczności wchodzenia od razu w pełny format.
To duży plus, bo nie każda impreza musi być skrajnie techniczna i trudna, żeby była wartościowa. Czasem dużo więcej daje start, który jest przejrzysty, dobrze zorganizowany i oparty na torach, które nie odstraszają mniej doświadczonych zawodników, ale jednocześnie nie nudzą tych, którzy już regularnie startują.
Warto też pogratulować zwycięzcom poszczególnych klas oraz zwycięzcy klasyfikacji overall. A jeśli ktoś zastanawia się, czy Bellona Marynino i Brass Goblin Cup to zawody warte uwagi, to po tej edycji odpowiedź jest prosta. Zdecydowanie tak.

