Pro ARMA 2025. Visovisko, o które nikt nie prosił, ale każdy go potrzebował.
Tegoroczny największy zlot miłośników broni palnej Pro ARMA 2025 znów zrobił robotę. To już nie jest zwykłe spotkanie branży. To najważniejsza data w kalendarzu polskich hobbystów broni palnej. W Puławach spotkali się kolekcjonerzy, myśliwi, strzelcy sportowi, eksperci i ludzie z branży strzeleckiej. Wspólny mianownik jest oczywisty, broń palna. W praktyce chodzi jednak o coś więcej, o rozmowy, wymianę doświadczeń i budowanie naszej społeczności.
Pro ARMA to nie targi i nie giełda (no może trochę : ) ) . To największy w Polsce zlot miłośników broni palnej. Jedyna impreza, na której w jednym miejscu widzisz kilka tysięcy egzemplarzy broni. Skala naprawdę robi wrażenie, zarówno na stałych bywalcach, jak i na osobach, które były pierwszy raz.

Stali wystawcy, nowi gracze
Od samego rana wiadomo było, że będzie się działo. Tłumów nie brakowało, kolejki ustawiały się praktycznie do każdego stoiska. Wystawcy postawili na bliski kontakt z bronią, można było dotknąć, obejrzeć z bliska i dopytać właścicieli o detale. Pojawiło się sporo nowych firm, które wniosły świeżość i energię. Tradycyjni partnerzy również dopisali. Stef Mar przywiózł szeroką ofertę i jak zwykle przyciągał stałych klientów. Takie firmy jak SniperCam czy Smart Target na stałe wpisują się już w mapę wystawców zlotu.

Największe zamieszanie wywołał debiut Polarms. Już sama zapowiedź ich udziału podniosła temperaturę. Na miejscu potwierdzili swoją pozycję jakością przywiezionego sprzętu i przyciągali odwiedzających przez cały dzień. To był mocny sygnał, że Pro ARMA rośnie w oczach nie tylko polskich, ale i europejskich.
Do grona wystawców i wsparcia wydarzenia dołączyła między innymi Valhalla. Firma słynie z tłumików i osłon termicznych. Było też przedstawicielstwo firmy e-militaria ze swoim przeglądem karabinków marki CheyTac. Sporo szumu zrobiło również przedsiębiorstwo H3o gdzie wiadomo było, że optoelektronika na żywo zawsze budzi duże emocje.
Vis, WiR i wiele, wiele innych bardzo rzadkich zabawek
Kolekcjonerzy tradycyjnie dołożyli cegłę i to sporą. Ich strefa to zawsze serce imprezy. W tym roku można było podziwiać wiele prawdziwych rarytasów. Był jeden z trzech znanych egzemplarzy pistoletu WiR wz. 1957 . Był także Tantal z numerem jeden, pistolet Werlod, oraz bardzo dużo broni o której istnieniu wielu odwiedzających dopiero się dowiedziała. Do tego niezliczona liczba pistoletów VIS wz. 35 i bardzo ciekawe egzemplarze przywiezione z zagranicy. Takie widoki kojarzymy zwykle z książek i archiwalnych zdjęć. Tutaj można było wszystko obejrzeć z bliska.


Przechadzka po alejkach to podróż przez epoki. Frontowe karabiny, eleganckie cywilne konstrukcje, współczesne repliki i sprzęt użytkowy. Świetna lekcja historii w praktyce.
Broń i gastronomia w jednym miejscu
Strefą gastronomiczną zajęła się w tym roku firma Garand. I nie skończyło się na kuchni. Jako mocny gracz na rynku broni palnej przywieźli także własną kolekcję strzelb, pistoletów i karabinów. Ich przestrzeń była eksplorowana przez cały czas. Niezależnie czy chodzi o wystawe broni, czy kolejkę do foodtrucka. Dobre jedzenie, rozmowy i oglądanie sprzętu w jednym miejscu. To działa.
Media których nie może zabraknąć

Na miejscu była redakcja Life&Gun Magazine oraz Anatomia Broni Palnej. Pracowaliśmy w terenie, nagrywaliśmy krótkie rozmowy z wystawcami i kolekcjonerami, zbieraliśmy komentarze tuż po prelekcjach. Powstały materiały wideo, zestawy zdjęć i notatki, które przeniosły klimat hali do sieci.
Stawialiśmy na treści, które łatwo się udostępnia. Krótkie wywiady, szybkie relacje, galerie z podpisami, fragmenty paneli. Dzięki temu rozmowa o kulturze posiadania broni trafiła nie tylko do stałych bywalców, ale także do osób, które dopiero zaczynają przygodę ze strzelectwem, do rodzin, do miłośników historii i techniki.
Zbieraliśmy też pytania od odwiedzających oraz wrażenia wystawców. Ten feedback zdecydowanie pomoże w kolejnej edycji. Zachęcaliśmy do pozostawienia maila, do obserwowania naszych kanałów i do dzielenia się materiałami dalej. Im większy zasięg takich relacji, tym łatwiej budować pozytywny obraz odpowiedzialnego posiadania broni.
Prelekcje. Zajęte krzesła i konkret
Program edukacyjny wypalił. Frekwencja dopisała, pytań było sporo, dyskusje żywe. W skrócie:
- Wykorzystanie tłumików w strzelectwie. Prowadził Bruno Piesiewicz, CEO Valhalla. Praktyka, komfort, bezpieczeństwo, przepisy.
- Kultura posiadania broni w USA, Szwajcarii i Polsce. Moderował Maciej Sokołowski „Anatomia Broni Palnej”. Wystąpili Alex Szelągowski, weteran US Army i właściciel sklepów Gunslinger w Polsce i USA, Wojciech „Ski” Sieskiewicz, weteran US Army, oraz Rafał Dmowski, pasjonat i ekspert mechaniki broni, na co dzień w Szwajcarii.
- Jak budować społeczność strzelecką. Prowadzenie Adrian Kałczew „Ostry Gwint”. Panel z Kwiatkiem ze Strzelnica TV, Instruktor Paulą, Leśnym Dziadkiem i Andrzejem Marcjanikiem z KS Cover. Praktyka klubowa, angażowanie nowych osób, wydarzenia.
- Historia polskich konstrukcji od Visa do FB Radom. Michał Mackiewicz z Muzeum Wojska Polskiego, Romuald Witamborski oraz Andrzej Koma. Solidna dawka historii z polskim akcentem.

Każda z prelekcji przyniosła realną wartość słuchaczom, pobudziła pytania i żywe rozmowy, a przy tym pokazała różne punkty widzenia. Ten merytoryczny blok był jednym z filarów Pro ARMA 2025 i wyraźnie odróżnił wydarzenie od innych imprez.
Atmosfera. Rodzinnie i na luzie
Pro ARMA ma swój klimat. To widać w rozmowach przy stoiskach i w spontanicznych spotkaniach ludzi, którzy znają się z zawodów albo forów. Przyjeżdżają całe rodziny. Dzieci oglądają broń z bliska, pytają kolekcjonerów i instruktorów, uczą się kultury bezpieczeństwa. Z edycji na edycję coraz bardziej to słychać i widać. Dokładnie o to nam wszystkim chodzi.

Sedno
Pro ARMA 2025 nie jest targami ani giełdą. To największy w Polsce zlot miłośników broni palnej. Jedyna okazja, żeby w jednym miejscu dotknąć kilku tysięcy egzemplarzy. W tym roku były nowe firmy, mocne kolekcje, dobra gastronomia i pełne sale na prelekcjach. Święto broni palnej, do którego chce się wracać. Do zobaczenia w 2026. Nie zapomnijcie o wpłacie symbolicznych składek dzięki którym ten zlot jest coraz lepszy.
Relacji z paneli dyskusyjnych oraz poszczególnych stoisk wypatruj na Anatomia Broni Palnej.
Dla tych którzy są ciekawi jak to wygląda od środka, zachęcam do obejrzenia relacji ze stoiska Stef Mar z edycji 2024 roku.

